Dopiero zaczynasz budować swoją obecność na LinkedInie i zastanawiasz się, kogo właściwie dodawać do swojej sieci kontaktów? Może już od jakiegoś czasu publikujesz treści. Nawet masz kilkaset połączeń, ale kompletnie nie widzisz z tego żadnych wymiernych efektów?
Spokojnie! Wielu użytkowników ma podobne rozterki. Niestety, wysyłanie zaproszeń “jak popadnie”, bez planu, ładu, składu i żadnej strategii – raczej średnio się sprawdza. To działanie, które powinno być powiązane z Twoimi celami biznesowymi oraz… przemyślane. W tej publikacji postaram się nieco Ci to objaśnić. Sprawdź, jak działa mechanika dodawania kontaktów na LI, czy i kogo w ogóle warto zapraszać oraz jak robić to skutecznie i z uwzględnieniem Twoich planów odnośnie obecności na tej platformie.
Jak działają kontakty na LinkedIn? Mechanika.
Zanim jednak do tego przejdę – czas na podstawy. Musisz wiedzieć, że na LinkedInie masz do dyspozycji 2 rodzaje relacji z innymi użytkownikami. Możesz mieć ich w kontaktach (połączenia) albo zwyczajnie – obserwować (lub być obserwowanym – jakkolwiek by to nie brzmiało ;)).
- Obserwujący to osoby, które śledzą Twoje publiczne posty. Widzą, co publikujesz, ale nie mają pełnego dostępu do Twojego profilu.
- Kontakty to osoby, które mają pełny dostęp do Twojego profilu (możesz m.in. wysyłać im wiadomości), a co najważniejsze z Twojej perspektywy – algorytm chętniej pokazuje im Twój content.
Wnioski? Kontakty to zdecydowanie najważniejsza grupa odbiorców, do których kierujesz komunikację w pierwszej kolejności.
Po co w ogóle zapraszać kogokolwiek do swojej sieci?
Być może teraz myślisz sobie “po co w ogóle powiększać sieć kontaktów, skoro mogę po prostu publikować posty”. Jakby Ci to powiedzieć… no nie do końca tak to działa. Oto kilka argumentów “za”:
- Twoje treści trafiają przede wszystkim do Twoich kontaktów. Jak łatwo się domyślić – im ich więcej (w granicach rozsądku, o czym przeczytasz za chwilę), tym większy “potencjalny” zasięg.
- Bezpośrednia komunikacja bez barier. Możesz wysłać wiadomość za darmo, dzięki czemu networking i budowanie realnej sieci biznesowej – stają się znacznie prostsze.
- Zwiększa się widoczność Twojego profilu, a wraz z nim rośnie szansa, że ktoś Cię znajdzie. To takie SEO, z tą różnicą, że na LinkedIn.
- Budujesz wiarygodność. Liczba kontaktów to jeden z sygnałów społecznych, które wzmacniają Twój autorytet.
Jednak pamiętaj: jakość zawsze powinna wygrywać z ilością. Na LinkedIn nie chodzi bowiem o bezmyślne gromadzenie kontaktów na zasadzie “im więcej, tym lepiej”. Zdecydowanie lepiej wyjdziesz na tym, jeśli w Twojej kasie znajdą się konkretne osoby, które pasują do Twojej strategii komunikacji.
Od czego zacząć i jak to robić, czyli… strategia dodawania kontaktów
Dobra, skoro już wiesz, jak to działa i po co to robić – pora na działanie. Ale zanim wyślesz zaproszenie przy czyimkolwiek profilu – zadaj sobie fundamentalne pytanie:
Po co to robisz i jaki jest Twój cel obecności na platformie LinkedInie?
To istotne, ponieważ powodów aktywności w tym biznesowym medium jest prawie tyle samo, co użytkowników. Jedni są tam po to, aby budować markę osobistą lub firmową (np. jako eksperta w danej branży), sprzedawać usługi lub produkty (szczególnie B2B), nawiązywać i budować relacje z innymi specjalistami, rekrutować pracowników, szukać pracy lub zleceń albo po prostu – dla zabawy czy zabicia czasu. Tak, takie osoby też tam są ;). Jak pewnie już się domyślasz – każdy z tych powodów jest dobry, ma swoje uzasadnienie, ale jednoczesnie – wymaga nieco innego podejścia.
Proste przykłady:
Twoja firma sprzedaje oprogramowanie dla działów sprzedaży. To naturalne, że w Twoich kontaktach powinny znaleźć się przede wszystkim osoby związane z tym obszarem: handlowcy, managerowie ds. sprzedaży, dyrektorzy itp.
Albo… budujesz markę osobistą jako marketer (to akurat mój przykład). Chcesz być kojarzony jako ekspert od content marketingu. Kto zatem będzie Twoimi idealnymi kontaktami? Tu warto “grać na 2 fronty” – zarówno potencjalnych klientów (marketerzy, właściciele firm), jak i innych specjalistów z branży.
Kogo zapraszać do kontaktów na LinkedIn?
Poniżej znajdziesz sześć głównych grup, które – w zależności od Twojego celu – warto mieć w swojej sieci kontaktów na LinkedInie.
- Twoi obecni, byli i potencjalni: klienci, współpracownicy, partnerzy biznesowi.
- Osoby z Twojej branży (konkurencja i partnerzy).
- Twoi odbiorcy (zainteresowani tematyką, ale niekoniecznie będący klientami).
- Twoi pracownicy (jeśli prowadzisz firmę).
- Influencerzy i liderzy opinii w Twojej branży.
Jak ich znaleźć? Tu z pomocą przychodzi Ci sama platforma, która w swoich zasobach posiada naprawdę potężną wyszukiwarkę (z filtrami i zaawansowanymi opcjami). Pozwala sprawne szukać osób na podstawie stanowisk, firm oraz wielu innych kryteriów. Dodatkowo, możesz zawęzić prezentowane wyniki, chociażby według stanowiska, branży, lokalizacji, wielkości firmy.
Kogo lepiej NIE mieć u siebie w LinkedInowych kontaktach?
Przede wszystkim pożegnaj się z podejściem pod tytułem „Dodaję wszystkich, jak leci, bo najważniejsze są liczby”. Przypadkowe kontakty naprawdę nic Ci nie dadzą: zero zasięgów, zero zaangażowania oraz… okrągłe zero efektów biznesowych.
W szczególności omijaj ludzi kompletnie spoza Twojej branży lub grupy docelowej, nieaktywnych użytkowników (sprawdzaj, czy dana osoba w ogóle korzysta z LI), puste profile (bez zdjęć, informacji, aktywności – to mogą być boty).
Zwiększanie grupy odbiorców na LinkedIn w praktyce – garść wskazówek
Wiele osób zastanawia się, czy przy każdy zaproszeniu warto wysyłać notatkę (czyli krótki tekst mający zachęcić do akceptacji). To zależy od sytuacji, choć jeśli miałbym coś Ci radzić – lepiej daruj sobie. Szkoda Twojego czasu, zaangażowania oraz energii.
Dlaczego? Z doświadczenia wiem, że takie notatki nie są żadnymi game-changerami. Jeśli dana osoba ma przyjąć zaproszenie – to i tak je przyjmie (bez względu na dołączony tekst). Jeśli nie chce przyjąć – na 90% żaden content tego nie zmieni.
Dlatego wysyłaj zaproszenia bez notatek, a zaoszczędzony w ten sposób czas spożytkuj na coś bardziej miarodajnego :). Nie musisz mi dziękować. Jeśli mimo wszystko chcesz to robić – nigdy, ale to nigdy nie próbuj w nich sprzedawać. To samo dotyczy wiadomości wysyłanych już po przyjęciu kontaktu. Jeśli “zaatakujesz” swoją ofertą – istnieje spora szansa, że ta osoba już nigdy się do Ciebie nie odezwie, ani nigdy nie zareaguje na Twoje treści.
Dużo ważniejszymi aspektami, które mogą wpłynąć na skuteczność Twojego profilu na LinkedIn, są:
- Systematyczność zaproszeń – pod żadnym pozorem nie stosuj tzw. masówki (np. zapraszania kilkudziesięciu osób jednocześnie). Zamiast tego rób to małymi partiami – np. kilka osób dziennie.
- Komunikacja – nawet wielotysięczna baza kontaktów zda się na nic, jeśli Twój wall będzie świecił pustkami. W końcu po to dodajesz osoby, aby mogły zapoznać się z Twoimi treściami. Dlatego regularnie publikuj posty i artykuły, a także udzielaj się pod aktywnościami innych użytkowników LinkedIna.
Wielkość sieci – ile osób w kontaktach jest „OK”, a ile to za dużo?
Sądzisz, że im więcej, tym lepiej? No nie do końca. Owszem, z jednej strony duża baza stanowi świetny dowód społeczny, buduje Twoją wiarygodność i wysyła sygnał, że jesteś „kimś” w swojej branży. Z drugiej strony – 5000 przypadkowych kontaktów, które nie reagują na Twoją komunikację, pozostanie tylko ładnie wyglądającą liczbą.
Przykłady:
- “Ekspert”, który ma 12000 kontaktów, ale pod każdym postem zbiera kilkanaście reakcji i kilka komentarzy.
- Specjalista, który ma 2000 kontaktów, jednak pod każdym postem rodzą się dyskusje, w których uczestniczą dziesiątki użytkowników.
Którego uznasz, że bardziej wartościowego twórcę? Tak, wiem, że to pytanie retoryczne 🙂 Wnioski? Najlepszy wskaźnik skuteczności Twojej sieci to nie liczba kontaktów, ale poziom ich zaangażowania.
Potrzebujesz wsparcia w prowadzeniu swojego LinkedIna?
Pamiętaj, że prowadzenie skutecznego profilu na LinkedInie nie polega wyłącznie na dodawaniu kontaktów. Powiem więcej – to tylko mały, aczkolwiek ważny element.Jeśli masz czas, chęci i motywację, aby robić to we własnym zakresie – polecam Ci lekturę mojego marketingowego bloga. Znajdziesz tam więcej porad na temat obecności w tym medium społecznościowym. A jeżeli nie – zapraszam Cię do skorzystania z moich usług prowadzenia kont na LinkedIn (firmowych i osobistych).
