Używanie kilku kanałów komunikacji (zwłaszcza przy małych, niskobudżetowych lub dopiero startujących biznesach) nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Po pierwsze działanie na kilku frontach generuje duże koszty (jeśli decydujemy się delegować je np. agencjom) lub zabiera dużo czasu (gdy chcemy robić to sami). Czasami, przynajmniej na początku, warto skupić się na wybranym konkretnym kanale i to niego wkładać wszystkie swoje wysiłki. Ale jaki kanał wybrać?

Nowy cykl

Witam w nowym cyklu moich artykułów. Tematem, jaki będę w nich podejmował będzie porównanie ze sobą 2 konkretnych kanałów komunikacji. A na pierwszy rzut pójdzie social media marketing (konkretnie facebook) oraz mój konik – e-mail marketing. Nie ukrywając mojego sentymentu do medium, jakim jest mailing postaram się być w miarę obiektywny :). No to zacznijmy!

Mierzalność i przewidywalność mailingu

Dużym atutem działań skupionych wokół kampanii e-mail marketingowych jest łatwość ich mierzenia. Na dobrą sprawę wystarczą nam 3 główne wskaźniki: OR – open rate, o którym wspominałem w tym artykule, CTR, czyli klikalność, o której pisałem tutaj oraz klasyczna konwersja, której nikomu przedstawiać (chyba) nie trzeba. Te proste i jasne wskaźniki dają pełny obraz stanu i jakości bazy naszych odbiorców. Jeśli ich wartości zaczynają odbiegać od normy (spadki) to od razu możemy się domyślić, że z naszym mailingiem jest coś nie tak. Może treść była za słaba, albo użyto za dużo “spamowych słów”.

Mierzalność i (nie)przewidywalność facebooka

Działania na facebooku mierzyć można na kilka sposobów – poprzez lajki, udostępnienia, zasięg, kliknięcia, zaangażowanie i tak dalej. Większość z nich jest “jałowa” i nie ma żadnego przełożenia na nasz biznes. Bo niby po co nam lajki i udostępnienia nastolatek jeśli sprzedajemy np. projekty domów? Ponadto, facebook jest jedną z bardziej nieprzewidywalnych platform social mediowych na rynku. Algorytmy zmieniają się bardzo szybko, co często negatywnie wpływa na zasięgi i inne wskaźniki.

Przykład? Jeszcze 2-3 lata temu, aby dotrzeć do swoich fanów (tak – osób, które już polubiły nasz profil) wystarczyło po prostu wrzucić post, który z dużym prawdopodobieństwem wyświetlał się 95% z nich. Obecnie, tradycyjny (tzw. organiczny) post trafia do 5-10% fanów (w zależności od wielkości grupy) – za resztę trzeba dopłacić.

Koszty facebooka i mailingu

W tym akapicie pominę kwestie związane z kreacją – bowiem zarówno przy tworzeniu mailingu czy grafik na facebooka trzeba ponieść odpowiednie nakłady finansowe. Skupię się jedynie na koszcie faktycznego dotarcia do użytkownika. Jak wspomniałem wyżej, aby dotrzeć do większości swoich fanów, którzy de facto już raz (czasami płatnie) zostali zdobyci, trzeba zapłacić… ponownie. W przypadku maili taka sytuacja nie ma miejsca. Raz pozyskana baza jest po prosta nasza i możemy ją wykorzystywać do woli (o ile użytkownicy nie zechcą się z niej wypisać i dalej będą czytać i klikać w nasze newslettery).

P.S. Do kosztów działań e-mail marketingowych należy jeszcze doliczyć cenę narzędzia do wykonywania wysyłki. Przy mniejszych biznesach sprawdzą się Freshmail, przy poważniejszych SARE, natomiast przy bardziej rozwiniętych coś “z wyższej półki” np. Eloqua.

Obsługa social mediów i skrzynki mailowej

To kolejny temat, o którym nie wolno zapomnieć. Prowadzenie działań w social mediach wymaga od nas bycia dostępnym minimum przez kilka godzin dziennie. Użytkownicy facebooka przyzwyczajeni są, że odpowiedzi na swoje pytania uzyskują w kilka minut. Ktoś po prostu musi na bieżąco monitorować to, co dzieje się na fanpage’u.

W przypadku e-mail marketingu interakcja z użytkownikami nie jest już tak częsta. A odpowiedzi na ewentualne pytania (zadane np. poprzez opcję “reply-to”) można udzielić nawet po kilkunastu godzinach. Adresaci bowiem doskonale zdają sobie sprawę, jak działają maile i jak długo muszą czekać na odpowiedź.

Dopasowanie do konkretnego medium

Kolejnym argumentem działającym na korzyść e-mail marketingu jest jego dopasowanie do odbiorcy. Kto z nas bowiem nie posiada adresu e-mail? Osobiście nie znam takiej osoby (nawet mój dziadek ma). Email jest jak numer telefonu lub adres domowy – każdy go ma, dlatego każdemu można wysłać mailing (czy to w postaci oferty czy tradycyjnego newslettera).

A co z Facebookiem? Mówiąc delikatnie, nie każda osoba jest na nim obecna i nie każdy biznes pasuje do tego medium. Wyobrażasz sobie sprzedaż koparek za pomocą social mediów? Oczywiście, można się tego podjąć, ale jaka będzie konwersja? Na moje oko słaba.

Co wybrać na początek?

Tak, jak podkreśliłem na początku tego artykułu – idealnym rozwiązaniem jest działanie na wielu płaszczyznach i zaznaczenie obecności w obu z wyżej wymienionych kanałów. Jednakże, zdaję sobie sprawę, że nie każdy biznes jest na tyle rozwinięty i “pasujący” do danej platformy komunikacyjnej. Dlatego, ze swojej strony w 100% rekomenduję rozpoczęcie swoich działań od kampanii e-mail marketingowych. Z biegiem czasu, rozwoju i pozyskiwania nowych środków, można rozważyć obecność w kolejnych kanałach.

Pomóc Ci w e-mail marketingu? Kliknij tu https://mateuszwinkler.pl/kontakt/ i skontaktuj się ze mną.