Przez wielu uznawany za swego rodzaju prawdziwe objawienie. Przez innych traktowany jako kolejna moda, która nastąpiła zaraz po “roku mobile” czy “roku content marketingu”, kilku innych “latach” 😉, no i moda, która jak każda inna – szybko przeminie. Przez jednych krytykowany i bagatelizowany, przez drugich – wykorzystywanych (choć zazwyczaj nachalnie i nieumiejętnie). 

Zatem, czym tak naprawdę jest social selling? Jakie kanały wykorzystuje? Co jest w nim dopuszczalne, a czego absolutnie nie wolno robić? Zaciekawiłem Cię? Zatem zapraszam do lektury artykułu o sprzedaży za pomocą kanałów społecznościowych.

Definicja social sellingu 

Huczne słowa, które tak naprawdę sprowadzają się tylko do jednego. Mianowicie, social selling polega po prostu na sprzedaży… tylko, że z wykorzystywaniem popularnych portali społecznościowych, takich jak Instagram, Youtube, Pinterest, Snapchat (?), ale przede wszystkim Facebook oraz LinkedIn, które na tym polu dają największe możliwości. 

Kto korzysta z możliwości social selling? 

Obecnie, prawie każdy – od prawdziwych handlowców z krwi i kości, poprzez trenerów, marketerów, na osobach niemających praktycznie żadnego doświadczenia z jakąkolwiek sprzedażą. Każdy myśli, że to takie proste i każdemu wydaje się “że on też umie w internety”. A kto powinien korzystać? W mojej ocenie handlowcy, handlowcy i tylko handlowcy. 

Jak nie robić social sellingu? 

Wbrew pozorom, “selling” nie jest najlepszym słowem, jakie powinno znaleźć się w tym określeniu. Wszystko przez to, że social selling nie polega bezpośrednio na sprzedawaniu, a na budowaniu marki (swojej lub firmy) oraz szeregu innych aktywności, które dopiero pośrednio wpływają na sprzedaż. Zatem, jakich działań musisz się wystrzegać? 

Nie baw się w telemarketera, a tym bardziej domokrążcę. 

Po pojawieniu się mody na “soszial seling”, jak grzyby po deszczu zaczęli wyrastać specjaliści od handlu – ogłaszający wszem i wobec, że mają coś świetnego do zaoferowania. Bez skrupułów zalewają oni wall’e swoich znajomych, spamują grupy na FB oraz LI, piszą dziesiątki prywatnych wiadomości, a także regularnie organizują dziwne wydarzenia. 

Nie próbuj od razu sprzedawać tego co masz. 

Jednak prawdziwą klasyką są handlarze na LinkedIn, którzy dodają do znajomych praktycznie każdego “potencjalnego” klienta, aby po kilku sekundach od zaakceptowania zaproszenia, przesłać mu swoją ofertę. Jeżeli jesteś jednym z nich – błagam, nie rób tego. 

Nie bądź sztuczny. 

Wiedz, że Twoja nienaturalność w social mediach jest widoczna znacznie szybciej niż w każdym innym medium. A ludzie nie chcą robić interesów z takimi osobami. 

Zatem, co robić i jak wykorzystywać social selling? 

W mojej ocenie, jedynym słusznym kierunkiem, jaki możesz obrać stawiając na sprzedaż w mediach społecznościowych, jest budowanie wiarygodności Twojej osoby, marki oraz firmy. Pozwól klientom najpierw sobie zaufać, a chęć dowiedzenia się więcej o produkcie lub usłudze oraz ich finalna decyzja zakupowa przyjdą szybciej niż myślisz. Jak to robić? 

Dziel się swoją wiedzą, budując przy tym pozycję eksperta. 

Z pewnością jesteś dobry w tym, czym się akurat zajmujesz. Nie zachowuj tej wiedzy dla siebie, tylko dziel się nią z innymi. Możesz to robić za pomocą prowadzenia własnego bloga, organizowania webinariów, podcastów lub po prostu poprzez publikację postów posiadających merytoryczną wartość. 

Bez obaw, prawdopodobieństwo, że ktoś ją wykorzysta, aby stać się Twoją konkurencją jest równe zeru. Za to z pewnością, w oczach wielu osób wyrośniesz na osobę wiarygodną, od której warto coś kupić. 

Pokazuj, co robisz dobrze. 

Jeżeli właśnie zakończyłeś ciekawy projekt lub sprawiłeś, że Twój klient odniósł duży sukces – pochwal się tymZ perspektywy Twoich odbiorców, Twoja pozycja stanie się jeszcze mocniejsza. No bo skoro potrafisz “dowozić” wyniki innym, to może warto skorzystać z Twoich usług 😉? 

Pomagaj tak, jak tylko możesz. 

Tak, właśnie do tego sprowadza się cały social sellingDo pomagania innym poprzez dzielenie się wiedzą, informacjami, merytoryczne wsparcie oraz udzielanie bieżących porad. W taki social selling wierzę i jestem przekonany, że tylko taka sprzedaż w mediach społecznościowych ma sens. Czujesz podobnie? 

Mam nadzieję, że Ci pomogłem, a skoro o sprzedaży mowa – możesz potrzebujesz copywritera 😉*? 

*To akurat nienajlepszy przykład social sellingu, ale nie mogłem się powtrzymać, wybacz.