Nie jest żadną tajemnicą, że posty prezesów, artykuły ekspertów czy przemówienia polityków od lat pisze ktoś zupełnie inny, niż wynikałoby z podpisu. Ghostwriting AI niczego tu więc nie wymyślił, ale za to… obniżył próg wejścia.

Poznaj definicję, rodzaje, przeznaczenie, a także dowiedz się, w jaki sposób używać sztucznej inteligencji, aby stała się Twoim własnym ghostwriterem. 

Czym jest ghostwriting AI?

Ghostwriting AI polega na tworzeniu tekstów (następnie publikowanych pod nazwiskiem konkretnej osoby), przy których powstawaniu bierze udział wybrany model językowy sztucznej inteligencji (np. ChatGPT, Claude czy Gemini).

Samo określenie funkcjonuje zresztą w dwóch znaczeniach. Raz chodzi o narzędzie, którym posługuje się sam autor, a raz o człowieka, który pracuje, wspierając się przy tym narzędziami sztucznej inteligencji. W praktyce jednak najczęściej spotkasz się z trzema wariantami takiej współpracy.

  • Autor pisze sam (z pomocą AI) – najprostszy wariant, w którym ekspert sam siada do tekstu, a model językowy traktuje jak swego rodzaju redaktora, sparingpartnera do dyskusji albo narzędzie do stworzenia pierwszej wersji danego tekstu.

W sumie nie powinienem tego pisać, bo trochę odbieram sobie klientów, ale… w wielu przypadkach to zupełnie wystarczy. Naturalnie pod warunkiem, że masz czas na redakcję i potrafisz spojrzeć na własny tekst z dystansem. Problem w tym, że zazwyczaj brakuje właśnie tego. Kończy się więc tak, że szkic z AI idzie do publikacji „prawie bez zmian”, bo przecież brzmi poprawnie. A że brzmi też jak połowa postów na LinkedInie – to już inna sprawa 😉

  • Ghostwriter (człowiek) pracuje ze sztuczną inteligencją – tzw. model hybrydowy, który moim zdaniem jest dziś dominujący na rynku usług. Człowiek prowadzi wywiad, zbiera materiał (historie, liczby, opinie), pilnuje głosu autora i odpowiada za jakość. AI przyspiesza natomiast to, co da się przyspieszyć (szkice, warianty nagłówków, research czy przerabianie jednego tekstu na kilka formatów).

Sam pracuję właśnie w ten sposób i powiem jedno – AI nie skraca mi czasu na myślenie, tylko na tzw. przepisywanie. Najcenniejsza część pracy, czyli wyciągnięcie z klienta tego, co faktycznie ma do powiedzenia, dalej zostaje po stronie człowieka.

  • Autonomiczne narzędzie AI – na rynku pojawia się coraz więcej aplikacji, które same generują i planują publikacje. Brzmi wygodnie, ale niestety treści szybko robią się generyczne i nie wnoszą nic nowego (bo niby skąd narzędzie ma wiedzieć, co wydarzyło się w Twojej firmie w zeszłym tygodniu?). Dochodzą tu też kwestie prawne.

Według polskiego prawa autorskiego utworem jest wytwór człowieka, więc tekst wygenerowany „w całości” przez maszynę (bez twórczego wkładu człowieka) najpewniej nie będzie chroniony. Z kolei od niedawna obowiązuje tzw. AI Act.

Jakiego rodzaju teksty można tworzyć w takim modelu działania?

W zasadzie to każde, choć muszę zaznaczyć, że w wielu z nich AI pomaga trochę w innym miejscu. Najczęściej technologia wspiera powstawanie takich treści, jak: posty na LinkedIn (i do innych social mediów), maile i newslettery, artykuły eksperckie na firmowy blog lub zewnętrzny portal, przemówienia i wystąpienia, a nawet książki (fizyczne i e-booki).

Czy ghostwriting AI ma w ogóle uzasadnienie? Kiedy się opłaca, a kiedy jest stratą czasu?

Jasne, ma sens, ale… tylko i wyłącznie wtedy, gdy autor posiada własną wiedzę, doświadczenie i poglądy, a jedyne, czego mu brakuje, to czas albo warsztat, żeby to wszystko spisać. Nie ma go natomiast wówczas, gdy wkład – zamiast od samego autora, ma pochodzić od AI (czytaj: sztuczna inteligencja ma go „wymyślić”). W tym drugim wariancie zazwyczaj kończy się tym, że dostajesz tekst, który brzmi mądrze, ale jest powtarzalny, generyczny i po prostu – nic nie mówi.

Które narzędzia sztucznej inteligencji sprawdzają się w ghostwritingu?

Z uwagi na to, że rynek narzędzi AI zmienia się bardzo, ale to bardzo dynamicznie – nie będę Cię zanudzał listą gotowego oprogramowania. Wszystko dlatego, że na dobrą sprawę musiałbym ją aktualizować nawet co kilka tygodni. Sam najczęściej posiłkuję się Claude’em (który wspiera, ale nie zastępuje mojej pracy). Jednak znam sporo osób, które używają innych modeli (np. ChatGPT, Gemini, Microsoft Copilot itd.).

Czy tekst napisany przez AI można wykryć?

Owszem, na rynku jest kilka rozwiązań (tzw. detektorów), które w założeniu mają to robić. W praktyce wychodzi raczej średnio (o czym świadczą np. sytuacje, gdy takie oprogramowania “zarzucały” użycie AI książkom wydanym kilkadziesiąt lat temu :)).

Oczywiście, typowe teksty AI da się wykryć po charakterystycznej składni, strukturze oraz użytych słowach lub frazach. Ale to tylko wtedy, gdy autor nie do końca wie, jak się z tym obchodzić. Z drugiej strony – dobrze przygotowanego tekstu (wygenerowanego przy wsparciu sztucznej inteligencji) – praktycznie nie sposób odróżnić od tego napisanego w 100% ręcznie.

A co na to Google? Otóż, wyszukiwarka nie karze za sam fakt użycia AI, bo dla niej przede wszystkim liczy się jakość i przydatność danej treści. Stąd potencjalnymi kłopotami mogą martwić się ci, którzy trudnią się masowym generowaniem słabych tekstów.

Jak tworzyć i redagować teksty, żeby nie brzmiały jak AI? Jak pisać swoim stylem?

Tym, co najczęściej zdradza maszynę, są kalki składniowe z angielskiego, puste otwarcia i zakończenia, przymiotniki w trójkach, nadmiar myślników (i to tych długich), uogólnienia bez żadnego przykładu, a także stosowanie jednolitego rytmu (każde zdanie i akapit mają podobną długość).

Oczywiście, pozbycie się wyżej wymienionych to dopiero kosmetyka, bo o prawdziwej autentyczności tekstu decyduje konkret, doświadczenie i perspektywa autora. Mogą nimi być liczby, sytuacje, nazwiska, a przede wszystkim własne zdanie na konkretne tematy.

No dobra, ale jak nauczyć AI pisać Twoim stylem? Zacznij od tego, co w ogóle składa się na tzw. tone of voice autora. Mam tu na myśli słownictwo, układ i długość zdań, sposób argumentowania, używanie charakterystycznych zwrotów itp. To wszystko warto umieścić w dokumencie, a dodatkowo – dołożyć do niego próbki dotychczasowych tekstów. Z kolei sam prompt powinien zawierać takie elementy, jak: rolę (kim ma być model), kontekst (dla kogo i po co powstaje tekst), próbki, ograniczenia (czego nie robić) i oczekiwany format.

Pamiętaj jednak, że o ile Twój styl (właśnie na podstawie odpowiedniej bazy próbek) da się odtworzyć, o tyle wiedzy, doświadczenia i perspektywy – już nie.

“Żywy” autor widmo czy sztuczna inteligencja? Co i jak wybrać?

Od razu uprzedzam, że nie ma tu jednej dobrej odpowiedzi, bo wszystko zależy od tego, czego potrzebujesz i ile masz na to czasu. W poniższej tabeli zawarłem kilka ważnych czynników, które warto mieć na względzie.

KryteriumSam z AIGhostwriter pracujący z AIAutonomiczne narzędzie AI
KosztAbonament narzędzia plus Twój czasZwykle od 1000 – do 3000 zł miesięcznie (przy prowadzeniu LinkedIna)Abonament narzędzia
Czas do pierwszej publikacjiOd razuOd kilku dni do 2 tygodni (wywiad, profil głosu)Od razu
Wierność głosowiZależy od Twojej redakcjiWysokaŚrednia do niskiej
Wkład strategiczny (tematy, pozycjonowanie)Tylko TwójDużyPraktycznie brak
Poufność danychZależy od ustawień narzędziaZależy od umowy (NDA) i narzędzi ghostaDane trafiają do zewnętrznej aplikacji
SkalowalnośćOgraniczona Twoim czasemŚrednia do dużejBardzo duża
Odpowiedzialność za treśćW 100% TwojaPodzielona (choć podpis i tak jest Twój)W 100% Twoja, przy minimalnej kontroli

Jakie wnioski z tego płyną? Otóż, takie, że… „sam z AI” wygrywa wtedy, gdy lubisz pisać, masz czas na redakcję i publikujesz raczej rzadko. Autor widmo pracujący z AI jest górą, gdy masz wiedzę, ale nie masz czasu, a dodatkowo – zależy Ci na regularności publikacji. Natomiast autonomiczne narzędzie ma sens w zasadzie tylko tam, gdzie treść jest mało osobista i w zasadzie nikt nie oczekuje, że usłyszy w niej konkretnego człowieka.

A czy AI zastąpi copywriterów (i ghostwriterów)? Moim zdaniem nie, choć oczywiście cały czas mocno zmienia ich rolę. Z osoby, która „tylko pisze”, tzw. ghost coraz częściej idzie w kierunku redaktora, stratega i po prostu marketera. Kogoś, kto wyciąga z klienta treść, pilnuje głosu i odpowiada za efekt. Owszem, samo „klepanie” tekstów tanieje, ale za myślenie wciąż ktoś musi wziąć odpowiedzialność 🙂

Chcesz korzystać z AI, ale… tak, żeby Twoje teksty dalej brzmiały jak Ty?

W takim razie zapraszam do kontaktu. Mogę nauczyć Cię korzystać z narzędzi albo zająć się cały Twoim contentem (od pomysłu, przez pisanie, aż po publikację). Daj mi znać, a chętnie opowiem Ci więcej o możliwości współpracy.

Shares
Share This

Czy ten artykuł jest pomocny?

Tak? Zrób mi przysługę i podziel się nim z innymi. Dziękuję :)!

Shares