Wiele firm swoją promocję opiera na prostym podejściu, dzielącym klientów na 2 typy: klientów firmowych oraz detalicznych (osoby fizyczne). Przez lata utarło się bowiem, że komunikacja B2B musi być prowadzona w “profesjonalny” (czytaj: sztywny) sposób, mocno personalizowana, a w dodatku mało kreatywna. W opozycji do tego podejścia stoi z kolei komunikacja B2C, w której to mnóstwo przedsiębiorstw pozwala sobie na więcej (luźniejszy język), jednocześnie bardzo często bagatelizując personalizację. 

Ale czy aby na pewno jest to dobre podejście? Czy dostosowywanie komunikacji marketingowej (w tym copywritingu) do typu relacji jest faktycznie jedynym sensownym i skutecznym wyjściem? W tym artykule pozwolę sobie poddać to w wątpliwość 😉. 

Jednak zacznijmy od powiedzenia sobie, czym są te 2 formy komunikacji.

Komunikacja B2B 

B2B, czyli z angielskiego business-tu-business, określa relację, której obiema stronami są firmy (biznesy), czy jak kto woli – osoby / grupy prowadzące działalność gospodarczą. 

Przykładami takich relacji mogą być: 

  • Copywriterzy, którzy dostarczają treści na potrzeby firm. 
  • Firmy transportowe zajmujące się przewozem towarów od producentów do sprzedawców. 
  • Wszelkiej maści producenci i dostawcy części, surowców i materiałów potrzebnych do produkcji innych maszyn, urządzeń lub produktów. 

Mógłbym tak wymieniać w nieskończoność. Dlatego wiedz, że B2B określa po prostu rodzaj współpracy pomiędzy firmami, które świadczą względem siebie konkretne działania (dostarczają usługi bądź produkty). 

Copywriting B2B  

Typowe (chociaż jak zaraz się okaże), nie zawsze trafione, elementy copywritingu w relacji business to business to: fachowy, profesjonalny i sztywny język, posługiwanie się wykresami, statystykami, wskaźnikami, a do tego bardzo częste (choć błędne) stosowanie zwrotów w liczbie mnogiej (“Szanowni Państwo…”). 

Taa… już widzę, jak cała firma siada przed monitorem i zaczyna czytać 😉. 

Komunikacja B2C 

B2C, czyli z języka angielskiego business-to-customer (chociaż zdarza się także użycie słowa consumer lub customer). W tym przypadku mówimy o relacji na linii biznes (firma) a klient ostateczny (konsument, osoba kupująca itp.). 

Za przykłady takich relacji mogą służyć: 

  • Wszelkiego rodzaju sklepy i markety (spożywcze, budowlane, elektroniczne itp.), w których to zakupów dokonują klienci ostateczni. 
  • Fachowcy, świadczący konkretne usługi z zakresu elektryki, hydrauliki, instalacji, remontów, budowlanki itp.  
  • Telekomy i banki, sprzedające swoje rozwiązania osobom fizycznym. 

I tu podobnie, jak w przypadku B2B – przykładów jest bezliku. 

Copywriting B2C 

Klasyczne błędy towarzyszące copywritingowi na linii business to consumer to: czasami zbyt luźny i całkowicie nieprofesjonalny język, granie na emocjach, używanie tanich sztuczek (perswazja), a przede wszystkim wysyłanie wszystkiego do wszystkich, czyli brak jakiekolwiek personalizacji. 

A więc copywriting B2B czy B2C? 

Jak widzisz, w wielu przypadkach obszary te łączą się. Bowiem ten sam bank czy telekom może oferować swoje produkty zarówno klientom firmowym, jak i ostatecznym. Podobnie w przypadku copywriterów czy specjalistów od napraw. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby ten sam zakres prac był oferowany w kanale B2B oraz B2C. 

Zatem, czy podział copywritingu na ten kierowany do firm i ten kierowany do osób fizycznych ma w ogóle sens? Czy ta sama osoba podejmująca decyzje zakupowe w swojej firmie różni się czymś od siebie, robiącej zakupy “po godzinach”? Czy człowiek odpowiadający za kalkulację i dokładną analizę opłacalności danych wydatków firmowych, po powrocie do domu staje się rozrzutny i nawet nie patrzy na to, co kupuje? Wreszcie, czy człowiek pracujący w biurze przechodzi jakąś turbo-przemianę, aby stać się tym samym klientem, jednak kupującym produkty dla siebie bądź swoich bliskich? No chyba nie… 

I tu pojawia się podejście H2H, czyli human-to-human. 

Copywriting H2H, bo na końcu zawsze jest człowiek 

Wielu marketerów, jak i samych copywriterów popełnia jeden, bardzo poważny błąd. Jest nim niedostrzeganie tego, że odbiorcą ich komunikacji zawsze jest żywy człowiek. Osoba myśląca, czująca, mająca swoje przekonania, pasje, cele i marzenia. Dlatego pozwól, że ten artykuł zakończę jedną, ale bardzo prostą wskazówką: 

Zanim zaczniesz dzielić swoich klientów (a tym samym dostosowywać marketing), do ich relacji z Twoją firmą – pomyśl, że oni też są ludźmi. 

Pamiętaj, że finalnym odbiorcą Twojej komunikacji (czy to czystego copywritingu, czy też różnej maści grafik), jest zawsze jedna osoba. To ona siedzi przed ekranem swojego komputera bądź smartfonu i to do niej musi przemówić treść, którą jej serwujesz. 

Niech Twoje teksty brzmią naturalnie, tak jakby były kierowane właśnie do tej jednej osoby. Niech poczuje się, jakby z Tobą rozmawiała, a nie czytała kolejną ulotkę, którą ktoś wrzucił jej do skrzynki na listy. 

 

A jeśli wydaje Ci się to zbyt trudne – pamiętaj, że masz mnie 😉. 

Copywriting B2B, B2C, a właściwie H2H 

Zadbam o to, aby Twój copywriting był ludzki i trafiał prosto do Twojego odbiorcy. Skontaktuj się ze mną i zobacz, co mogę dla Ciebie zrobić. 

Shares
Share This

Czy ten artykuł jest pomocny?

Tak? Zrób mi przysługę i podziel się nim z innymi. Dziękuję :)!

Shares