Thin content to zawartość każdego serwisu internetowego, która nie spełnia wymagań stawianych jej zarówno przez samych użytkowników, jak i algorytmy wyszukiwarki. Mowa tu zarówno o stronach internetowych, sklepach online, firmowych blogach, jak i innych platformach funkcjonujących w sieci. 

Jaką postać może przyjąć ten rodzaj contentu? Jak rozpoznać czy Twoja treść jest cienka? A gdy już to zrobisz – jak sobie z tym radzić, aby wyeliminować to zjawisko w przyszłości? Sprawdź – czytając ten artykuł do samego końca 😊.

Kiedy wyszukiwarka można uznać, że dana treść jest cienka? 

Przesłanek ku temu może być kilka. 

Po pierwsze, teksty mogą być zaklasyfikowane jako cienkie, jeśli nie wyczerpują danego tematu. Mowa tu głównie o artykułach, wpisach czy opisach, napisanych bardzo powierzchownie.  

Po drugie, o thin contencie możemy mówić wtedy, gdy tekst jest po prostu krótki. Ma to bezpośrednie powiązanie z powyższym punktem, albowiem większości zagadnień nie da się opisać i wyjaśnić w kilku zdaniach. W tym miejscu Google idzie nieco na skróty oceniając to na zasadzie: krótki tekst = mało wartościowy tekst*. 

Po trzecie, cienkie mogą być też treści pisane nie na temat. Np. zamiast rozwiązywania danego problemu – prezentować “chamską” reklamę produktów lub usług. 

*od tej zasady jest kilka wyjątków. 

Przykłady thin contentu 

Do thin contentu możemy także zaliczyć: 

  • Ukrytą treść, czyli wszelkiej maści teksty praktycznie niewidoczne dla zwykłego usera. Mogą przyjąć postać tekstów schowanych pod przyciskiem “Czytaj więcej” (choć w wielu przypadkach jest to uzasadnione). Często występują również w roli treści nieczytelnych, czyli takich, których kolor wraz z barwą tła, na którym się znajdują sprawia, że praktycznie nie da się ich czytać. 
  • Teksty generowane automatycznie – za pomocą dedykowanych programów, wtyczek itp. Umówmy się, treści przygotowywanie przez roboty po prostu nie mogą być wartościowe – koniec i kropka. 
  • Treści spamerskie, czyli takie, posiadające zbyt duże nasycenie frazami kluczowymi. Bardzo często wyglądające sztucznie i po prostu nie nadające się do czytania. 
  • Tzw. low quality content, czyli po prostu teksty o niskiej lub żadnej wartości merytorycznej. 
  • Teksty parafrazowane / synonimizowane (często zahaczające o zjawisko tzw. duplicate contentu). Mamy do czynienia z nimi w sytuacjach, gdy treść o podobnej wartości (mówiąca o tym samym, ale innymi słowami), występuje na wielu podstronach jednocześnie. Za przykład mogą posłużyć artykuły blogowe poruszające tę samą tematykę. 

Zagrożenia wynikające z posiadania thin contentu 

W tym miejscu warto zwrócić uwagę na 2 zasadnicze punkty. 

1 – cienka treść odrzuca Twoich użytkowników. 

Przykład? Wejdź na chwilę w buty swoich odbiorców. Korzystasz z wyszukiwarki, aby znaleźć odpowiedź na nurtujące Cię pytanie. Dajmy na to: “jak wymienić klocki hamulcowe”. Jakie są Twoje intencje? Oczywiście, znaleźć artykuł lub video-poradnik, w jaki sposób szybko i sprawnie wymienić tę część w swoim samochodzie. Jeśli zamiast tego, zdarzyłoby Ci się trafić na artykuł napisany przez amatora, wypełniony reklamami, ale w żaden sposób nie dostarczający Ci konkretnej wiedzy. Jakie byłyby Twoje odczucia?  

I to właśnie jest thin content 😊. 

2 – thin content wpływa negatywnie na pozycjonowanie. 

Celem wyszukiwarki (posłużmy się przykładem Google’a), jest dostarczanie wyników zgodnych z intencjami użytkowników. Jej twórcy dążą zatem do tego, aby prezentować to, co wartościowe, rozwiązuje realne problemy, a przede wszystkim spójne z tym, czego oczekują odbiorcy. 

Jeśli uzna, że treści serwowane za pośrednictwem Twojej strony www są cienkie – możesz liczyć się z konsekwencjami wyrażonymi w postaci spadku pozycji, widoczności, a co za tym idzie – ruchu na stronie. 

Jak nie dopuścić do powstawania thin contentu? 

Przygotowałem dla Ciebie kilka wskazówek, dzięki którym Twoja treść już nigdy nie będzie cienka 😉. A oto i one: 

  • Pisz teksty z myślą o ludziach, a nie algorytmach. Jasne, pamiętaj przy tym o zachowaniu struktury nagłówków, używaniu fraz kluczowych, linkowaniu wewnętrznym itp. Jednak niech ich wartość będzie dostosowana do żywego odbiorcy. Google jakoś sobie z tym poradzi 😊. 
  • Nie oszczędzaj na znakach. Jeżeli dana tematyka wymaga pogłębionej analizy, a co za tym idzie – rozwinięcia artykułu czy wpisu nawet do kilku lub kilkunastu tysięcy znaków – śmiało.  
  • Dostarczaj wiedzy i rozwiązuj realne problemy. Nie pisz tylko po to, aby pisać i jakoś “zapchać” swój blog. Dziel się informacjami, które przydadzą się Twoim czytelnikom. 
  • Nie twórz treści “na siłę”. Jeśli nie masz pomysłu na rozwinięcie danego artykułu – odłóż go na później. Może się okazać, że po czasie znajdziesz wenę i dane, które pozwolą Ci na stworzenie czegoś naprawdę wartościowego.  

A jeśli chcesz mieć pewność, że Twoja treść z pewnością NIE JEST “thin”…  

…przejdź do sekcji kontakt i… dalej już chyba wiesz 😊. Jako profesjonalny copywriter, z przyjemnością zadbam o to, aby teksty na Twojej stronie internetowej były angażujące, wyczerpujące i wartościowe. 

Shares
Share This

Czy ten artykuł jest pomocny?

Tak? Zrób mi przysługę i podziel się nim z innymi. Dziękuję :)!

Shares